2014/01/13

Dzień z życia.


To nie był mój najnormalniejszy dzień. Rutyną tego nazwać nie mogę. 
Dowiedziłałam się dzisiaj jak czują się bezdomni. Ale może zacznę od początku...

Trwają próbne matury, co dla mnie oznacza dziwny plan, ale nie narzekam :) Od rana, z uwagi na fakt, że lekcje zaczynałam o 11.45, umówiłam się  z dziewczynami na francuskie śniadanie do Don Giovanni. To nie jest aż tak istony fakt ale chciałam o tym wspomnieć, bo to śniadanie jest naprawdę extra! Polecam^^
Po dotarciu do szkoły zdałam sobie sprawdę, że nie mam kluczy, ale pożyczyłam od woźnego. Wydawałoby sie, że problem rozwiązany.
No... miałam 2h polskiego, a później miała być matematyka (nieszczególnie się na to cieszyłam xD) Jednak na początku lekcji wpadła pani dyrektor i skończyliśmy nosząc ławki maturzystom i w sali komputerowej, czyt-matematyki nie było. Miałam autobus równo z końcem lekcji. Zwolniłam sie z ostatnich 15 min. Niestety, w tej klasie nie słychać dzwonków. Tak się zasiedziałam oglądając z dziewczynami profile francuzek, które przyjadą do nas w kwietniu, że nie patrzyłam w ogóle na zegarek. O 15.01 Agata wychodziła i wtedy mnie strzeliło. AUTOBUS!  Tak biegłam, że właściwie to leciałam ze schodów. Dotarłam 3 min przed czasem na przystanek, autobus przyjechał, kupiłam bilet, wsiadłam, usiadłam etc... niefaszneeee.
No i tak siedze. Autobus rusza. Pamiętacie ten"wydawałobysię, że rozwiazany problem"? No, nie był rozwiązany do końca. No, bo jeśli nie miałam klucza do szafki, to do domu także. Zadzwoniłam do mamy i powiedziała, że pewnie poczekam na nich pod domem z 15 min. Jaki miałam wybór? Dojechałam do domu położyłam torbę pod płotem i zaczęłam jeść ananasa. Potem ananas się skończył. Po 10 min zaczełam lekko cierpnąć. Postanowiłam zająć się moim Pou, ale w końcu zaczęły marznąć mi ręcce i musiałam założyć rękawiczki. Nałożyłam też kaptur i chowałam się przed ciekawskimi spojrzeniami mijających mnie sasiadów xD W międzyczasie przyszedł moj kot. Biegała w tę i spowrotem, by zakomunikowac mi coś w stylu "co tak siedzisz gupia!? Mi zimno chce jeść, dalej choć do domu, a nie tu siedzisz!" Ale ja siedzałam dalej, bo co miałam robić? ;P Po 25 min już nie czułam siedzenia i zaczynało mi byc zimno.
W końcu gdy zrobiło się ciemno, minęło 67 min i przyjechali moi rodzice, byłam przemarznięta na kość i czułam sie jakbym nie miała tyłka.

Z własnego doswiadczenia, ziomki moje, polecam nie zapominać kluczy. Bo jak bezdomny kiśić pod własną bramą przez godzinę to głupio. xD

Ale wiecie co najbardziej boli? Że przez ten czas obejrzłabym ze 3 odcinki How I met Your mother! Such a waste!

To zdjęcie z początku - nadal czuje się jak hipster ^^

Tutaj po godzinie mam zamiar krzyczeć: maaaamo! wróć, ja chcę ciepłej herbatki!!!!


Nagrałam nawet filmik! No co? Nudziło mi się ... Widać na nim jak mój kotek jest poirytowany, że nie wpuszczam jej do domu xD




2014/01/02

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa jestem STAR(sz)A!!!

No nie no 2014, ale to się dziwnie pisze...
Jak ten czas leci... No ale ja w sumie nie o tym chciałam ;)
Bestest start w moim życiu ;) Na wstępie uwaga uwaga... 6 z polskiego!!!

Dobra wiem, nie powinnam się chwalić, bo to nie ładnie, ale jeszcze ani razu nie dotałam w liceum 5 z wypracowania i w sumie tylko raz 4 wiec 6! To mnie zatkało ;)

Samozachyyyyt forever ^^

Dobra, udawajmy, że tego nie napisałam... :)

To chyba dzięki temu, że miałam super sylwestra ^^ Jeszcze raz dziekuje wszystkim, z którymi sie bawiłam ( i tym, z którymi rozmawiałam przez telefon xD) bYŁO ZAJEEKSTRAfajnie ;**

Życze wam wszystkim takiego super startu jak mój, albo chociaż, żebyście to wy sami sobie uważali, że będzie fajnie xD



2013/12/28

Wyprawa (kropka)

Ojejku jak ja bym już chciała śnieg.... ;c

Byłam dzisiaj w Poznaniu i widziałam Krainę Lodu ( taka bajka, jakby ktoś nie ogarnął) i bardzo by się nam przydała taka Elza w tym roku :)
Nie wiem czy w kinie było po prostu za zimno, albo to przez atmosferę filmu, ale siedziałam w kurtce. Tak, było mi za zimno!

Śnieg... <hlip hlip>

Wcześniej (oczywista oczywistość) byłam na zakupach. Planowaliśmy "obczaić" Poznań City Center, ale w końcu padło na Maltę. Może to ten bezpłatny parking nas tak skusił... Nie wiem xD

Najbardziej chciałam iść do empiku. Naoglądałam się dużo filmików na youtube o DIY, a wiem, że tam są takie fajowskie (jejku nie używałam tego słowa od podstawówki...) przybory, ale nic w kńcu nie wybrałam. Tak chodziłam i patrzyłam, i ... marudziłam. A to w Śremie będzie o połowę tańsze, a to to moge zrobić sama w domu bo widziałam na weheartit i wcale nie trzeba wydawać na to 8,99...


Jestem oszczędnialska xD


Ale wiecie co?


 To się opłaca ^^

2013/12/24

Gdzie jest śnieg!?!?! :C


Pakowanie prezentów ala Asia, czyli jak skutecznie utrudnić sobie nawet najprostrzą czynność ;)

Miałam zapakować dwa prezenty. Niestety w domu miałam tylko dużo szarego papieru (który poprostu ubóstwiam, bo jest taki surowy i szykowny, i kojarzy mi się ze starodawną pocztą i paczkami, listami - komunikacją xD) oraz tylko skrawki kolorowych papierów świątecznych z zeszłego roku. Na całe prezenty nie wystarczy, a w sam szary nie zawine małym chłopcom, bo to by było nudne...

Oto mój przepis na Papier pakowny DIY:

Potrzebne będą:
NOŻYCZKI
KLEJ
ORAZ DOBRY POMYSŁ



Przygotwanie:

Na poczatek wycięłam 3 kształty, łatwych do rozpoznania zabawek, w 2 wielkościach.

Potem dorwalam się do odpadków xD

I te same kształty wycięłam z zeszłorocznego papieru i kolorowych kartek.

teraz wystarczy przykleić je na szary papier...

I gotowe!

Wzięłam 2 całkiem przypadkowe prezenty ^^

Dodałam te świetne kartoniki na imiona kupione w Majorze...

Taaa DAaa!



Tak wiem, nie mam co robić ze swoim życiem .... xD

Tak już na koniec, chcialabym wszysykim tym, którzy znajdują czasem chwilkę i czytają tego bloga serdecznie podziękowac, za to że jesteście :) Życzę wam wszystkim wesołych, ciepłych( chociaż to już zapewniło nam słoneczko), rodzinnych, smacznych i ogólnie szczęsliwych Świąt Bożego Narodzenia! 

I niech wam karp bezostnym będzie ;*










2013/12/22

Przed Świąteczne takie tam.

Stoczyłam dzisiaj ciężką bitwe. Wynik: niestety 1:0 dla Diabelskiej Chaty...

Jednak zrobienie jednego głupiego domku z piernika nie jest takie proste jak się wydaje. No chyba, że mieszka się w Kaliforni i można sobie kupić Gingerbread house Kid i tylko poprzyklejać cukierki do gotowego piernika xD

Ja niestety chciałam poprzedobrzać z pomysłami i z planowanych 3 skomplikowanych wyszedł jeden koślawy ... 9 godzin potu i łez oraz brak czucia w jezyku (z powodu lukru) i już nigdy chyba nie spojrze na pierniki.

Troche mi głupio, ale wygląda to jak dom więc, no sami oceńcie.


tu na pocieszenie narysowałam sobie uśmieszek ;)
Coś czuję, ze dzisiaj przyśni mi się czerwony lukier...






Śnieżku, śnieżku gdzie jesteś ?? :c

2013/12/15

Grüße aus Berlin!

Troche juz po czasie ale nie miałam wcześniej czasu opisać wyjazdu do Berlina, gdzie byłam w piątek 13 (buuuuu).

Jakoś od poniedziałku jestem chora i czułam sie lekko niewyraźnie ale, no nie mogłam tego przegapić ;)

Na samym początku udaliśmy się na Reichstag, czyli taką wysoką kopułę, szklaną gdzie dostaliśmy audiogajdy xD Za dużo to tam niezobaczyłam bo okna były zaparowane, ale fajnie sie spacerowało w kółko do góry, a potem  w dół ;) Atrakcją był też fakt, że odebrano mi frugo bo uznali, że jest niebezpieczną bronią... Na szczęście odzyskałam je przy wyjściu.

Potem było Muzeum Egipskie. Najbardziej jarał mnie fakt, że rozpoznawałam style kolumn przy wejściu. Taka tam historia rozszerzona..... heh.

Ta jest w porządku jońskim ^^

Ale najważniejszym punktem wycieczki był oczywiście Jarmark Świąteczny! Cóż mogę dodać... było śłodko :D


Bratwurst essen :) 

Kupiłam sobie jednego takiego pierrrniczka, mmmmm:)

Pyszne jabłko w czekoladzie, czyli jak sprytnie nabrać dzieci, że wcale nie jedzą zdrowego owocu tylko słodki deser xD

Prawie wypadły mi zęby ale było smaczne ;)

Top Model po prostu, Agata się uśmiecha, ale tak naprawde to przymarzła jej twarz, Ania jak zwykle wyszła najlepiej ze swoim bananem, a ja... cóż ja jak zwykle nie ogarnełam xD

Cały dzień nasza wycieczka tak jakby, no nie spieszyła sie specjalnie więc na ostatnie muzeum, Muzeum Techniki nie zostało zbyt wiele czasu. Ale wybraliśmy się do samego spectrum, gdzie mogliśmy pobawić sie fajnymi doświadczeniami huehuehueueh jak małe dzieci na placu zabaw ;) Na czym polegały poszczególne eksponaty tłumaczył nam bardzo miły pan, który starał się jak mógł mówić po angielsku byśmy go zrozumieli ;)
Najfajniejszą atrakcją był domek w którym miało się wrażenie, że sie człowiek obraca ale tak naprawde to obracało się wzystko inne. FIIIZYKA! Niestety, jestem człowiekiem z pechem i kiedy chciałam ustawić sie do kolejki by tam wejść jakiś nie fajny gościu powiedział coś po niemiecku i zmknał mi przed dzrwi przed nosem. No może nie drzwi, bo to była taśma, ale uczucie takie samo.

Dobra Magda, od jutra kończymy z tymi piernikami! :D

ale mam głupią twarz.... -.-


                                         
Ale faza...

Ostatnim przystnkiem był nie nazwany, ale duży pomnik ofiar holokaustu. Po tych wszystkich skandalach, o których opowiadała nam przewodniczka, bo ludzie nie wiedzą, że to pomnik to mogli by wreszcie postawiać jakiś znak, zę TO JEDNAK POMNIK. Nie rozumiem niktórych ludzi. Nie mniej jednak fajnie był się tam zgubić. No prawie xD


***

A tak jescze btw, odkryłam wczoraj na YouTube Bethany Mota, vlogerkę, która ma tak świetne pomysły na DIY, że nie mogę juz się doczkać żeby któryś wypróbować ;) 

2013/12/07

Upiekłam tort! Ale ciiiii! To niespodzianka....

Właściwie to niespodzianką już nie jest, bo wydała się wczoraj, ale spokojnie- tak było zaplanowane ;)

Tem,u kto wymyślił taką niespodzainkowa impreze składam pokłon, bo pomysł ekstra i dodatkowo jeszcze raz bardzo dziekuje, że mogłam pomóc, piekąc ten tort.

Było to najbardziej nerwowe 9h w moim życiu. Przecież wszystko musiało być idealne! Ale cieszę się, że się udało i smakowało:)

Tak na marginesie to właśnie mija 1 rok odkąd zabarałam sie za pieczenie. Muszę się przyznać, że jestem zadowolona z rozwoju swoich umiejętności.

Moje wypieki ewoluowały od tego:


Do tego:


Podczas robienia tego najnowszego, mama biegała wokół mnie z aparatem i cykała fotki każdego etapu. Nie będe was zanudzac nimi wszystkimi, ale oto kilka głównych etapów powsatawania osiemnastkowego totru dla Piotrka ;D

Na początek, smarowanie masą

Po męczącym nakładaniu masy cukrowej

zabieram sie za malowanie

po postaci czas na podpis

kontury mięśniaka gotowe


wzór na deltę -obowiązkowo

Dodaj napis



GOTOWE !