Ojejku... ojejku, ojejku, ojejku. Ojejku!
Kurde no szkoła się zaczęła ;c
Ale co tam nie mam już fizyki, geografii, biologii, chemii, przedsiębiorczości, PO,WOku i WOSu( chociaż tych mi brakuje) więc może w tym roku bd mi się chciało uczyć na 4 przedmioty tylko ;)
Ale ojejku! Byłam dzisiaj na dance fitness... Tsaaaa. Poczułam się dzisiaj jak przedszkolak, emeryt i dziecko upośledzone umysłowo jednocześnie. Nie ujmując pani instruktorce (bo przecież nie mam zamiaru robić tu nikomu złej reklamy) ale może powinna dawać lekcje tańca/fitnessu (czy co to tam się działo) komuś z wyżej wymienionych grup.
Ogólnie to... no tupałam na raz dwa trzy cztery i! przez 50 minut, a do tego raz po raz się kręciłam w tę czy w inna stronę.
To tyle. Fajnie miałam nie? No proste...
Wczoraj skończyłam czytać "Joyland" Stephena Kinga i muszę przyznać, że aż mam ochotę na więcej ^^
Na początku kurcze czytałam zachwycona rekomendacją kolegi Arka, ale w sumie nic się nie działo, żeby jakaś wartka akcja czy coś, a chronologia w narracji to dość nie chronologiczna była (nie wiem czy ktoś to zrozumie, ale było no nie do końca po kolei xD) Ale czytałam dalej. Akcja to się zaczęła na kilkudziesięciu ostatnich stronach i wtedy już nie mogłam się oderwać. A jak się dowiedziałam kto był mordercą!! Myślałam, że powyrywam strony ;p
Noooo... POLECAM! A jak!
2013/09/03
2013/08/26
Wakacje, wakacje i po wakacjach ...
TAK! Nareszcie skończyłam i przedstawiam wam film - wspomnienia z Obozu w Szklarskiej Porębie!
Jakość jest średnia bo po konwersacji na .avi tak sie zrobiło...
Jest też kawałek bokiem... bo no jakoś tak wyszło.
Miłego oglądania !
Jakość jest średnia bo po konwersacji na .avi tak sie zrobiło...
Jest też kawałek bokiem... bo no jakoś tak wyszło.
Miłego oglądania !
2013/08/15
Chodzenie po lesie i niespodzianka
Dziś opowiem wam historię o pewnym Starszym Panu. A zaczęło się tak...
Wszyscy smutają, nudzą się i chcą tylko do domu, więc pan Rafał (możemy sobie to szczerze przyznać-sadysta) wymyślił Gry Terenowe! Każdy z czech zespołów dostał zestaw pięciu pytań i wykopali nas na czy godziny w miasto. Kiedy ogarneliśmy na mapie gdzie mamy dojść okazało się, że wszystkie te miejsca znajdują się każdy w innym skraju mapy. Byliśmy zrozpaczeni. (tu trochę przyśpieszę) Po odwiedzeniu większości miejsc, w tym domu misyjnego, w którym gość o wyglądzie pedofila oznajmił nam, że dom misyjny już nie istnieje, dotarliśmy do Domu Wlastimila Hofmana. Artysty, który tworzył w Szklarskiej Porębie w latach 1947-1970. Naszym zadaniem było wypisać 10 spośród wystawionych w muzeum eksponatów. Oprowadzał nas (chyba właściciel) Starszy Pan. I tak sobie z nim rozmawialiśmy. On wymieniał, że pan Hofman znał kogoś i kogoś, aż padło nazwisko Wyspiańskiego. Na to Agata, że mieszka właśnie przy ulicy nazwanej jego nazwiskiem. Odpowiedź - krótko "aha". Ale po chwili milczenia pada pytanie w jakiej miejscowości to jest. Śrem...
-Ahh Śrem, chodziłem tam do gimnazjum... Wybickiego-odpowiada Starszy Pan.
-Naprawdę? A my tam właśnie chodzimy do liceum!-odpowiedziałam.
Ojej co nie?
Starszy człowiek, na drugim końcu Polski nagle mówi nam, że chodził do naszej szkoły!
Dotykał tych samych ścian, chodził po tych samych schodach, siedział w tych samych klasach...
Nie do ogarnięcia.
Niestety, Starszy Pan nie chciał wyjawić nam swojego nazwiska. O szkole i Śremie nie chciał wspominać. Zastanawia mnie czy kogoś tam stracił, może wielka miłość? Może rodzina, albo ma niedokończone sprawy z kimś? Nigdy się tego nie dowiem. Bardzo chciałam go zapytać jak to się w ogóle stało, że prowadzi muzeum z pracami Wlastimila, malarza polsko-czeskiego pochodzenia. Czy jest jego krewnym? Czy po prostu pasjonatem? Przez moment nawet pomyślałam, że to sam artysta xD
Zrządzenie losu, że go spotkałyśmy, prawda? Kierownik obozu kiedy mu o tym wspomniałyśmy powiedział nam, że miałyśmy wielkie szczęście, że nas w ogóle oprowadził.
Taka właśnie jest bardzo tajemnicza historia o bardzo tajemniczym Starszym Panu.
Wszyscy smutają, nudzą się i chcą tylko do domu, więc pan Rafał (możemy sobie to szczerze przyznać-sadysta) wymyślił Gry Terenowe! Każdy z czech zespołów dostał zestaw pięciu pytań i wykopali nas na czy godziny w miasto. Kiedy ogarneliśmy na mapie gdzie mamy dojść okazało się, że wszystkie te miejsca znajdują się każdy w innym skraju mapy. Byliśmy zrozpaczeni. (tu trochę przyśpieszę) Po odwiedzeniu większości miejsc, w tym domu misyjnego, w którym gość o wyglądzie pedofila oznajmił nam, że dom misyjny już nie istnieje, dotarliśmy do Domu Wlastimila Hofmana. Artysty, który tworzył w Szklarskiej Porębie w latach 1947-1970. Naszym zadaniem było wypisać 10 spośród wystawionych w muzeum eksponatów. Oprowadzał nas (chyba właściciel) Starszy Pan. I tak sobie z nim rozmawialiśmy. On wymieniał, że pan Hofman znał kogoś i kogoś, aż padło nazwisko Wyspiańskiego. Na to Agata, że mieszka właśnie przy ulicy nazwanej jego nazwiskiem. Odpowiedź - krótko "aha". Ale po chwili milczenia pada pytanie w jakiej miejscowości to jest. Śrem...
-Ahh Śrem, chodziłem tam do gimnazjum... Wybickiego-odpowiada Starszy Pan.
-Naprawdę? A my tam właśnie chodzimy do liceum!-odpowiedziałam.
Ojej co nie?
Starszy człowiek, na drugim końcu Polski nagle mówi nam, że chodził do naszej szkoły!
Dotykał tych samych ścian, chodził po tych samych schodach, siedział w tych samych klasach...
Nie do ogarnięcia.
Niestety, Starszy Pan nie chciał wyjawić nam swojego nazwiska. O szkole i Śremie nie chciał wspominać. Zastanawia mnie czy kogoś tam stracił, może wielka miłość? Może rodzina, albo ma niedokończone sprawy z kimś? Nigdy się tego nie dowiem. Bardzo chciałam go zapytać jak to się w ogóle stało, że prowadzi muzeum z pracami Wlastimila, malarza polsko-czeskiego pochodzenia. Czy jest jego krewnym? Czy po prostu pasjonatem? Przez moment nawet pomyślałam, że to sam artysta xD
Zrządzenie losu, że go spotkałyśmy, prawda? Kierownik obozu kiedy mu o tym wspomniałyśmy powiedział nam, że miałyśmy wielkie szczęście, że nas w ogóle oprowadził.
Taka właśnie jest bardzo tajemnicza historia o bardzo tajemniczym Starszym Panu.
![]() |
| A to właśnie Starszy Pan i my przed muzeum Wastimila Hoffmana. |
2013/08/14
Niedługo znów wyjdzie słońce.
Jak można się tak bardzo przywiązać do kogoś w tak krótkim czasie?
Kiedy przyjechałam na ten obóz pomyślałam "wtf?! co ja tu robię... same dzieci i jakieś kurde nie wiem co..." a dzisiaj?
Dzisiaj odjechali. Odjechali prawie wszyscy. Nigdy bym nie powiedziała, że tak bardzo ich wszystkich polubię ;c Że bd płakać tak jak jeszcze nigdy na pożegnaniu. Kto w ogóle wymyślił dwa turnusy? I dlaczego los jak jakiś sadysta rozłączył nas dzisiaj?
I siedzę tu, w tym samym pokoju. Maks świruje i nie chce wpuścić Agaty do pokoju, bo boi się Wiktorii... Strasznie jest śmieszy ale zaczyna mnie powoli przerażać...
Snuję się po opuszczonym ośrodku i wszystko mi o was przypomina...
Bilard, ping pong, pusty pokój obok, jadalnia, nawet krew na schodach(tak to brzmi nawet przerażająco...) Pakowałam ubrania i zauważyłam okrągłą niebieską plamkę i już mi się przypomniały czity, i yepp mamma yyyhym! Siedem do jednego po pierwszym serwie, Czy psy ...
I znowu dopada mnie smuteczek :c
Bo kto mi powie "szalona hy." I "Cycki skaczo góra dół, góra dół.."!?
Tęsknię za wami wszystkimi, proszę spotkajmy się jeszcze kiedyś ;D ;*
Kiedy przyjechałam na ten obóz pomyślałam "wtf?! co ja tu robię... same dzieci i jakieś kurde nie wiem co..." a dzisiaj?
Dzisiaj odjechali. Odjechali prawie wszyscy. Nigdy bym nie powiedziała, że tak bardzo ich wszystkich polubię ;c Że bd płakać tak jak jeszcze nigdy na pożegnaniu. Kto w ogóle wymyślił dwa turnusy? I dlaczego los jak jakiś sadysta rozłączył nas dzisiaj?
I siedzę tu, w tym samym pokoju. Maks świruje i nie chce wpuścić Agaty do pokoju, bo boi się Wiktorii... Strasznie jest śmieszy ale zaczyna mnie powoli przerażać...
Snuję się po opuszczonym ośrodku i wszystko mi o was przypomina...
Bilard, ping pong, pusty pokój obok, jadalnia, nawet krew na schodach(tak to brzmi nawet przerażająco...) Pakowałam ubrania i zauważyłam okrągłą niebieską plamkę i już mi się przypomniały czity, i yepp mamma yyyhym! Siedem do jednego po pierwszym serwie, Czy psy ...
I znowu dopada mnie smuteczek :c
Bo kto mi powie "szalona hy." I "Cycki skaczo góra dół, góra dół.."!?
Tęsknię za wami wszystkimi, proszę spotkajmy się jeszcze kiedyś ;D ;*
2013/08/09
Zawieszona gdzieś pomiędzy ziemią i czerwonym swetrem..
Deszcz uparcie szumi za oknem, ktoś cyka zdjęcia błyskawicą i burczy mu w brzuchu przerażającym grzmotem. A ja siedzę na łóżku w moim tymczasowym pokoju. Tak mija 8 dzień odwyku w szpitalu psychiatrcznym. Tzn, przepraszam obozu w Szklarskiej Porębie xD Ale naprawdę można się tu poczuc jak w ośrodku zamkniętym.
Wielki pensjonat...
Położony na uboczu...
Malownicze widoki...
Puste korytarze...
Wokół cisza...
Grupki ludzi siedzą razem w pokojach lub w małej sali gier składającej się na bilard i ping pong. A czasem nawet wychodzimy na świeże powietrze bo to pomaga na... na wszystko.
Jeśli chodzi o ludzi to jak na prawie każdym filmie o tej tematyce jest szalony i gniewny kóry jest nie miły z natury(oglednie mowiąc) i mało kto go lubi, kilku anty, którzy są zawsze fajniejsi i lepsi i przemycają sobie używki bo ich nie wolno, ale oni są fajni. Kilku, którzy są znającymi się, stałymi bywalcami i otacza ich nutka tajemnicy ale wydają się soko. Jest osoba z problemami emocjonalnymi, zabawny koleś który rozśmiesza wszystkich wokół samym swoim widokiem. A dotego expiący na pokemonach i kilku szalonych uzależnionych od śmiechu (tacy co to mają zwałę ze wszystkiego). Opiekunowie wydają się być wyluzowani ale bardziej w kierunku lekkiej olewki co do tego co się dzieje. Byleby przeżyć do jutra i nikomu nie preszkadzać xD
Ogólnie to dużo czytam, pisze i nawet coś tam narysowałam. A! I jak mi się wydaję, to coraz lepiej mi idzie gra w bilarda, chociaż pewnie tylko mi sie wydaje ;p
Ale za to góry są piękne. A ponad wszystko zakochałam się w tutejszej rozpadającej się zabudowie mieszkalnej ;)
Choć nie byłabym skłonna tego powidzieć jescze 5 dni temu zaczynam czuć sentyment do tego miejsca i ludzi. I nadal uparcie uważam, że jest tu fajnie :D
Wielki pensjonat...
Położony na uboczu...
Malownicze widoki...
Puste korytarze...
Wokół cisza...
Grupki ludzi siedzą razem w pokojach lub w małej sali gier składającej się na bilard i ping pong. A czasem nawet wychodzimy na świeże powietrze bo to pomaga na... na wszystko.
Jeśli chodzi o ludzi to jak na prawie każdym filmie o tej tematyce jest szalony i gniewny kóry jest nie miły z natury(oglednie mowiąc) i mało kto go lubi, kilku anty, którzy są zawsze fajniejsi i lepsi i przemycają sobie używki bo ich nie wolno, ale oni są fajni. Kilku, którzy są znającymi się, stałymi bywalcami i otacza ich nutka tajemnicy ale wydają się soko. Jest osoba z problemami emocjonalnymi, zabawny koleś który rozśmiesza wszystkich wokół samym swoim widokiem. A dotego expiący na pokemonach i kilku szalonych uzależnionych od śmiechu (tacy co to mają zwałę ze wszystkiego). Opiekunowie wydają się być wyluzowani ale bardziej w kierunku lekkiej olewki co do tego co się dzieje. Byleby przeżyć do jutra i nikomu nie preszkadzać xD
Ogólnie to dużo czytam, pisze i nawet coś tam narysowałam. A! I jak mi się wydaję, to coraz lepiej mi idzie gra w bilarda, chociaż pewnie tylko mi sie wydaje ;p
Ale za to góry są piękne. A ponad wszystko zakochałam się w tutejszej rozpadającej się zabudowie mieszkalnej ;)
| TAkatam grupowa focia xD |
| Mój przyszły dom! (zdjęcie nie oddaje w peŁni jego uroku) Chociaż zamieszkam raczej na nizinie bo mam już dość chodzenia góra dół... |
![]() |
| Słitka w łazience z koleżankami z pokoju ;) |
Choć nie byłabym skłonna tego powidzieć jescze 5 dni temu zaczynam czuć sentyment do tego miejsca i ludzi. I nadal uparcie uważam, że jest tu fajnie :D
2013/08/02
No to co? Jedziemy!
Rozpoczynamy Kamprok Szklarska poręba. Na początek proszę o włączenie poniższej piosenki.
Stoję w pociągu (imaginujcie),bo wbrew pozorom na stojąco najwygodniej bo najchłodniej xD Tak więc, stoję przy oknie, w uszach słuchawki, wystawiam głowę na zewnątrz... No nie do końca. Ogólnie rzecz biorąc nie narzekam na swoje prawie metr sześćdziesiąt, ale w tym momencie nie pogardziłabym dodatkowymi centymetrami by tak jak moja wysoka przyjaciółka móc wygodnie nacieszyć się świeżym powietrzem i słońcem na twarzy. No i stoję, zamykam oczy,(muzyka w tle) na twarzy promienie słońca, stróżka potu ścieka mi po czole .Ale! Szybko wytarłam ją bo to niewaszne.( 30 stopni to nie mało.) Wracamy z powrotem do promieni i wiatru. Wiec stoję tak i słyszę te muzykę, na twarzy promienie słoneczne, a w ustach lekki maślany smak croissanta... Mmmmmm, żyć nie umierać. Terkoczący pęd, migające promienie światła słonecznego z drzewami w tle. Tak, no przyznaje się -po raz pierwszy jechałam pociągiem i troszkę się tym jaram. No może więcej niż troszkę.
Nagle szarość przed oczami-wjechaliśmy pod most. Przez ułamek sekundy jest jak w domu po prostu nielegalne graffiti wszędzie gdzie się da ale już kilkadziesiąt m dalej zaczynam się zastanawiać czy nadal jesteśmy w Polsce! Moim oczom ukazują się masywne zielone olbrzymy. Góry są jednak piękne. Takie naturalne i niezlęknione postępem cywilizacji.
Stoję przy tym oknie, piosenka się zmienia. Demi Lovato- Skyscaper. Jakże idealnie psuję do sięgających chmur szczytów. Stoję i patrzę. Stoję, patrze a obok mnie moja najlepsza przyjaciółka. Zerkamy na siebie z uśmiechem i w tym momencie nasze włosy rozwiewa wiatr zza pociągowego okna. Spoglądam na góry i wiem, że jestem na właściwym miejscu, wiem , że zaczęła się właśnie cudowna przygoda. A nawet jeśli nie i tak mam zamiar świetnie się bawiąc!
PS. Na obiadokolację była surówka z ogórka kiszonego i jabłek. Tak, ja też tego nie rozumiem xD
Stoję w pociągu (imaginujcie),bo wbrew pozorom na stojąco najwygodniej bo najchłodniej xD Tak więc, stoję przy oknie, w uszach słuchawki, wystawiam głowę na zewnątrz... No nie do końca. Ogólnie rzecz biorąc nie narzekam na swoje prawie metr sześćdziesiąt, ale w tym momencie nie pogardziłabym dodatkowymi centymetrami by tak jak moja wysoka przyjaciółka móc wygodnie nacieszyć się świeżym powietrzem i słońcem na twarzy. No i stoję, zamykam oczy,(muzyka w tle) na twarzy promienie słońca, stróżka potu ścieka mi po czole .Ale! Szybko wytarłam ją bo to niewaszne.( 30 stopni to nie mało.) Wracamy z powrotem do promieni i wiatru. Wiec stoję tak i słyszę te muzykę, na twarzy promienie słoneczne, a w ustach lekki maślany smak croissanta... Mmmmmm, żyć nie umierać. Terkoczący pęd, migające promienie światła słonecznego z drzewami w tle. Tak, no przyznaje się -po raz pierwszy jechałam pociągiem i troszkę się tym jaram. No może więcej niż troszkę.
Nagle szarość przed oczami-wjechaliśmy pod most. Przez ułamek sekundy jest jak w domu po prostu nielegalne graffiti wszędzie gdzie się da ale już kilkadziesiąt m dalej zaczynam się zastanawiać czy nadal jesteśmy w Polsce! Moim oczom ukazują się masywne zielone olbrzymy. Góry są jednak piękne. Takie naturalne i niezlęknione postępem cywilizacji.
Stoję przy tym oknie, piosenka się zmienia. Demi Lovato- Skyscaper. Jakże idealnie psuję do sięgających chmur szczytów. Stoję i patrzę. Stoję, patrze a obok mnie moja najlepsza przyjaciółka. Zerkamy na siebie z uśmiechem i w tym momencie nasze włosy rozwiewa wiatr zza pociągowego okna. Spoglądam na góry i wiem, że jestem na właściwym miejscu, wiem , że zaczęła się właśnie cudowna przygoda. A nawet jeśli nie i tak mam zamiar świetnie się bawiąc!
PS. Na obiadokolację była surówka z ogórka kiszonego i jabłek. Tak, ja też tego nie rozumiem xD
2013/07/24
A tak, bo znalazłam xD
Paulo Coelho
Jedenaście minut
Książka, znanego autora, aczkolwiek ja o nim wcześniej nie słyszałam… Powieść dość ciekawa. Zaczyna się zabawnym zdaniem „Była sobie raz prostytutka Maria”. Tym zdaniem Paulo mnie zachęcił. I na tym bym zakończyła. Szczerze? Dupy mi nie urwało, że się tak kolokwialnie wyrażę. Fabuła, no powiedzmy –ciekawa. Widocznie nie mój gust. Nawiasem mówiąc ja tyle różnych książek już przeczytałam i mam wyrobiony, no może nie tyle co rodzaj konkretny, ale pewny typ książek(chyba, że to jedno i to samo?) i niektóre mnie po prostu nie porywają. Nie żeby była nudna, nie. Szczerze polecam jak ktoś lubi takie książki bo o gustach się nie dyskutuje. Ja przez tą książkę przebrnęłam (a nie jest jakaś gruba – to wydanie zaledwie 226 stron.) O wiele grubsze czytało mi się szybciej.
No ale wy nie wiecie o czym to jest, niektórzy przynajmniej. (tak zaczęłam od dupy strony) Tak więc, opowiada ona o Marii, Brazylijce która z tych czy innych powodów( nie podam bo lepiej przeczytać) znalazła się w Genewie. Jej przygoda się rozwija i zostaje prostytutką, co dosyć ciekawe to, to, że bohaterka jest bardzo religijną osobą, a nie czuje, że zdradza swoim zachowaniem Boga no chyba, że nie doczytałam. Książka utrzymana w klimatach opowieści – autor dosłownie opowiada historię Marii, która przeplatana jest wpisami do pamiętnika bohaterki. Tutaj weszliśmy na najciekawszą, moim zdaniem, część tej powieści. Wpisy do pamiętnika są bardzo głębokie i dają wiele do myślenia. Naprawdę ciekawie się czytało tylko czcionka w tym miejscu zaczyna być kursywą co lekko utrudnia.
Na zakończenie dodam, że moich opinii nie należy brać pod uwagę można przeczytać, zostawić komentarz ( nie pogardzę). Książki się powinno czytać wszystkie jakie się da, wtedy można sobie o nich porozmawiać i wyrobić sobie opinię co jest, nazwijmy to zdrowe i polecam. Czytajcie, czytajcie i jeszcze raz czytajcie- będziecie mądrzejsi (jasnee xD). I jeszcze idzie czasem pojeździć na rowerze, bo mózg potrzebuje tlenu. Popatrzcie na zieloną trawkę(popatrzeć, nie palić!) a później wpadnijcie do mnie i podajcie w komentarzu waszą ulubiona książkę ;)
Jedenaście minut
Książka, znanego autora, aczkolwiek ja o nim wcześniej nie słyszałam… Powieść dość ciekawa. Zaczyna się zabawnym zdaniem „Była sobie raz prostytutka Maria”. Tym zdaniem Paulo mnie zachęcił. I na tym bym zakończyła. Szczerze? Dupy mi nie urwało, że się tak kolokwialnie wyrażę. Fabuła, no powiedzmy –ciekawa. Widocznie nie mój gust. Nawiasem mówiąc ja tyle różnych książek już przeczytałam i mam wyrobiony, no może nie tyle co rodzaj konkretny, ale pewny typ książek(chyba, że to jedno i to samo?) i niektóre mnie po prostu nie porywają. Nie żeby była nudna, nie. Szczerze polecam jak ktoś lubi takie książki bo o gustach się nie dyskutuje. Ja przez tą książkę przebrnęłam (a nie jest jakaś gruba – to wydanie zaledwie 226 stron.) O wiele grubsze czytało mi się szybciej.
No ale wy nie wiecie o czym to jest, niektórzy przynajmniej. (tak zaczęłam od dupy strony) Tak więc, opowiada ona o Marii, Brazylijce która z tych czy innych powodów( nie podam bo lepiej przeczytać) znalazła się w Genewie. Jej przygoda się rozwija i zostaje prostytutką, co dosyć ciekawe to, to, że bohaterka jest bardzo religijną osobą, a nie czuje, że zdradza swoim zachowaniem Boga no chyba, że nie doczytałam. Książka utrzymana w klimatach opowieści – autor dosłownie opowiada historię Marii, która przeplatana jest wpisami do pamiętnika bohaterki. Tutaj weszliśmy na najciekawszą, moim zdaniem, część tej powieści. Wpisy do pamiętnika są bardzo głębokie i dają wiele do myślenia. Naprawdę ciekawie się czytało tylko czcionka w tym miejscu zaczyna być kursywą co lekko utrudnia.
Na zakończenie dodam, że moich opinii nie należy brać pod uwagę można przeczytać, zostawić komentarz ( nie pogardzę). Książki się powinno czytać wszystkie jakie się da, wtedy można sobie o nich porozmawiać i wyrobić sobie opinię co jest, nazwijmy to zdrowe i polecam. Czytajcie, czytajcie i jeszcze raz czytajcie- będziecie mądrzejsi (jasnee xD). I jeszcze idzie czasem pojeździć na rowerze, bo mózg potrzebuje tlenu. Popatrzcie na zieloną trawkę(popatrzeć, nie palić!) a później wpadnijcie do mnie i podajcie w komentarzu waszą ulubiona książkę ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

